czwartek, 20 grudnia 2018

Naturalne kawowe mydełko Bosphaera-niekoniecznie do mycia :)

Hej Kochani :)
Zakupy świąteczne zrobione? U mnie jeszcze nie...ups :D Ale za to choinka jest! :D
Dziś pogawędzimy sobie o pewnym mydełku,które troszkę mnie zaskoczyło :) To naturalne mydło kawowe od Bosphaera :)
Bardzo lubię kosmetyki o zapachu kawy (oraz banana,kokosa,brzoskwini) więc z radością otwierałam naturalne mydełko od Bosphaery :) Naturalne mydełka zwykle kroję na pół i mam wtedy na dwa razy,poza tym lepiej mi się w łapach obraca przy myciu :) Co mnie zaskoczyło w tym mydełku?
 Nie jest jak inne naturalne mydełka :) Jest szorstkie w dotyku,czuć bardzo dużo zbitych fusów z mielonej kawy-zapach obłędny,jak właśnie kawa mielona,plus nutka olejów :) Bardzo przyjemny pobudzający zapach. Ale zmierzam do tego,że mydełko w moich łapach praktycznie się nie pieni-obracam,turlam,masuję-pianka ledwie się pojawia,dlatego też do mycia twarzy,dłoni się nie nadaje. Nie wiem czy wszyscy tak mają,czy taka seria,ale pianki mydełkowej nie ma :) Ale to nie znaczy że jestem niezadowolona! Używam go inaczej :)
 Mydełko jest genialne do masażu :) Mocno drapie-prawie jak pumeks,ale oczywiście nie aż tak ostro :) Idealnie masuje pupę,brzuch,uda i cellulit-no i dodatek kawy (kofeiny)  jak zapewne wiecie,wspomaga redukcję cellulitu,więc mydełko jest idealne jeśli z nim walczycie,jeśli chcecie poprawić jędrność skóry. Jest jeszcze jedna zaleta-wydajność :) Poniżej widzicie mydełko po wielokrotnym użyciu-nadal jest duże (przypominam że to połówka) ,drobinki kawy nie odpadły,będzie służyło jeszcze bardzo długo :)

 Skład mydełka:
 Z kosmetyków Bosphaera używałam też babeczki do kąpieli-popatrzcie jakie cudowne! Zostawiłam jeszcze jedną bo tak cudownie pachnie drzewem sandałowym,że szkoda mi zużyć tylko chodzę i obwąchuję :D Dwie największe babki to mydełka :) 
Kosmetyki naturalne Bosphaera możecie póki co kupić tylko na facebookowym sklepie KLIK bo strona internetowa jest w przebudowie :) Polecam!

8 komentarzy:

  1. Ja także lubię kosmetyki o zapachu kawy, ale nie lubię jak mydełko się nie pieni więc nie wiem, czy bym się przekonała ;-) Chyba, że rzeczywiście do masażu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masaż takim mydełkiem to prawdziwa przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super, chyba nie miałam jeszcze takiego drapiącego mydełka, uwielbiam zapach kawy

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe mydełko. :) Jak zwykle kusisz. ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaah długo chodzisz wokół tych babeczek :) Ja juz zużyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwie mi zostały,duże mydełko i jedna sandałowa :D takie ładne że mi szkoda :D

      Usuń
  6. Świetny pomysł. Nigdy mi się nie chce bawić w peeling kawowy bo strasznie brudzi wannę i ciężko go okiełznać. Tu byłoby łatwiej tylko mydełkiem jeździć po ciele :). Te babeczki wyglądają jak do zjedzenia, zwłaszcza te duże <3

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :) Uszanuj mój blog i nie reklamuj się u mnie swoim linkiem-jeśli masz bloga,trafię do Ciebie po nicku :)

Pamiętaj że wraz z rozporządzeniem RODO,komentując zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych,które są bezpieczne i używane tylko w celu publikacji komentarza :)