Hejka 😊
Oj zakupy włosowe u mnie to zawsze duże ryzyko wyrzucenia pieniążków w błoto, bo mam mega wymagający skalp i 99% kosmetyków się po prostu u mnie nie sprawdza, serio. Mogę np. używać tylko szamponu Head&Shoulders bo po każdym innym prędzej czy później (a zwykle prędzej) zaczyna mnie mega swędzieć głowa i bardzo się przetłuszczać, co potem jest trudne do "nawrócenia". Co z moim skalpem nie tak? I dlaczego zaryzykowałam z Neboa? I najważniejsze - czy ryzyko się opłaciło - na te pytania odpowiem w dzisiejszym wpisie.
