Internet i blogerki kuszą nowymi pomadkami Bell,a ja mimo że nie lubię matowych ust,nie wiem czemu się skusiłam,chyba zapomniałam że są matowe :D Czy się polubiliśmy? Pooglądajcie dalej :)
Jakiś czas temu będąc w osiedlowym Rossmannie,znalazłam szafę Bell-ale to była inna szafa niż te które widziałam do tej pory np.w Biedronce-to była szafa Bell HypoAllergenic-cała "oddychająca" szafa :)Były tam podkłady,korektory,cienie,tusze,kredki,błyszczyki oraz lakiery-i na taki na początek się skusiłam :)
Kto mnie zna,wie że nie cierpię różowego koloru-do tego stopnia że nie kupuję nawet żelu pod prysznic w różowym opakowaniu bo mnie denerwuje :D Staram się do różu jednak przekonać,bo ma wiele różnych odcieni,czy mi się udało? :)
Na zakupach w Biedronce zobaczyłam lakiery do paznokci Lady Code Quick-Dry-produkuje je Bell :) Wzięłam więc róż-bodajże nr.01 :)
Przez wiele lat nie mogłam się przekonać do eyelinerów...wydawały mi się za mocne dla mnie,zbyt intensywne,ale od mniej więcej roku-dwóch dopiero,zaczęłam powoli próbować :) Zaczęłam od zielonego,potem był brązowy , trzeci był szaryno i dojrzałam wreszcie do czarnego :D
Lakier do paznokci to kosmetyk którego mam najwięcej w swoich zapasach (obecnie...55 sztuk)
Będąc ostatnio w Biedronce skusiłam się na polecane przez wiele osób lakiery Bell Air Flow-podobno przepuszczają powietrze dzięki czemu paznokcie oddychają :) Cena 5,99 zł :)
Wybrałam kolory szary i czerwień,gdyż uważam że pasują do wszystkiego :)