Cześć 😊
Odżywki o których dziś napiszę kilka słów, kupiłam i zużyłam już w zeszłym roku. Jedna z nich jest moim hitem i zakupiłam ponownie, ale poprzedników na bieżąco notowałam, wszelkie spostrzeżenia, działanie itp. Obecnie mam kolejne dwie odżywki Barwy (kokosową i mango) i chcę zrobić podobny post do dzisiejszego, więc dokupię jeszcze jedną 😀 Dziś jednak skupmy się na trzech - odżywce jajecznej, lnianej i octowej. Co mają robić, co zawierają, jak sprawdzają się na moim typie włosów - zapraszam do poczytania.
Odżywka polecana głównie do włosów przesuszonych i zniszczonych. Inspirowana domowym zabiegiem pielęgnacji włosów maskami z oleju i siemienia lnianego, ma wygładzać i dawać efekt laminacji. Wzbogacona dodatkowo kompleksem witamin. Czego oczekuję od odżywek do włosów? Gładkości i takiej śliskości przy spłukiwaniu, sprawieniu że moje długie i plączące się włosy będą się dobrze rozczesywać.
Odżywka średnio gęsta, konsystencja typowa dla odżywek. Zapach przyjemny, neutralny, taki "czysty" 😊 Ta odżywka sprawdziła mi się najsłabiej z dzisiejszej trójki. Jako jedyną nie zużyłam do końca bo źle wypływała na moje włosy. Moje włosy ją chyba wchłaniały, bo odczucie miałam jakbym nic na włosy nie nakładała. Tępe, suche, a rozczesywanie? Masakra. I robiłam różne opcje - na odciśnięte w ręcznik włosy, na lekko wilgotne, mniejszą ilość i większą...Na minutę, na 5, na 10....i nic, siano nie do rozczesania. Nie dla mnie.
Skład:
---------------
Barwa Odżywka Jajeczna
---------------
Przeznaczona do włosów farbowanych i zniszczonych. Delikatnie słodki zapach (nie jajka 😀), raczej z nutką migdała. Zawiera wyciąg z protein jajka, a włosy po niej mają mieć przywróconą głębię koloru i ma łagodzić drażniące działanie składników myjących i koloryzujących.
Tutaj było troszkę lepiej niż w lnianej, aczkolwiek ciągle przy spłukiwaniu odżywki włosy były tępe, praktycznie bez śliskości. Natomiast jakby lepiej się rozczesywały i wizualnie wyglądały ładniej, bardziej lekkie, sypkie. Do ideału jej jednak jeszcze bardzo daleko.
Skład:
Przeznaczona głównie do włosów naturalnych i matowych. Ma nabłyszczać, odżywiać. Zawiera wyciąg z octu jabłkowego oraz olej winogronowy. Zapach delikatnie jabłkowy. No i tę odżywkę to ja rozumiem 😁
Zdradzę Wam że tę odżywkę kupiłam jako pierwszą - tak mnie zachwyciła, że potem dokupiłam lnianą i jajeczną (które już nie są dla mnie), ale octowa - wow!💚 Tutaj już podczas wgniatania ją we włosy czuję że coś dobrego się dzieje - lubię wcierać w lekko wilgotne bo czasem to aż się lekko spienia przy wgniataniu. Spłukiwanie gładkie, rozczesywanie bez szarpania, blask? jest! 💥 Dlatego mam kolejną w zapasie (właśnie ta nowa jest na zdjęciu bo opakowanie poprzedniej już dawno się skończyło). Tę polecam jeśli masz włosy matowe, ciężko rozczesujące się, a nie chcesz obciążenia.
Skład:
Tak więc moim hitem jest odżywka octowa 💚 Do włosów długich, plączących się jest świetna. Pozostałe odżywki mogą sprawdzić się przy mniej wymagających i krótszych niż moje włosach, nie skreślam ich bo każda z nas ma inną grubość, długość, stan włosów, oraz wymagania. Wypróbujcie jeśli mimo wszystko Was zaciekawiły, bo nie są drogie, ja je dorwałam za ok.10-13 zł każda (w Hebe i na e-Zebra) . Mam też w szafce wcierkę do skóry głowy drożdżową, czeka na swoją kolej. 😊











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :) Uszanuj mój blog i nie reklamuj się u mnie swoim linkiem-jeśli masz bloga,trafię do Ciebie po nicku :)
Pamiętaj że wraz z rozporządzeniem RODO,komentując zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych,które są bezpieczne i używane tylko w celu publikacji komentarza :)